|
 Kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia spotkaliśmy się się z dwójka wybitnych wychowanków naszego klubu.
Co motywuje ich do działania? Jakie mają plany na przyszłość? I dlaczego zdecydowali się trenować pływanie? o to zapytaliśmy Joannę Budzis i Marcina Tarczyńskiego.
Joanna Budzis - wychowanka klubu BUKS. Studentka Uniwersytetu w Pittsburgu. Zawodniczka trenująca w klubie Pittsburg Panthers. Marcin Tarczyński - wychowanek klubu BUKS. Student Uniwersytetu Berkeley. Zawodnik trenujący w klubie California Golden Bears i reprezentujący barwy UKS Kapry-Armexim Pruszków.
Jak to się zaczęło i dlaczego wybraliście pływanie?
J.B. Od zawsze ciągnęło mnie do wody. Przez dziesięć pierwszych lat życia mieszkałam na mazurach, wiec większość wolnego czasu w wakacje spędzałam nad woda. Kiedy przeprowadziłam się do Warszawy, zaczęłam szukać miejsca, gdzie mogłabym zacząć trenować (za namową mojej mamy, która jest nauczycielka WF). Miałam to szczęście, że zauważył mnie trener Andrzej Rodkiewicz… i tak trafiłam do BUKS-u.
M.T. Podobno od najmłodszych lat lubiłem wodę. Miałem 5-6 lat, gdy rodzice zapisali mnie na naukę pływania. Kiedy byłem w drugiej klasie Szkoły Podstawowej, instruktorka pływania spytała, czy nie chciałbym spróbować swoich sił w sekcji pływackiej. Chciałem! I w ten sposób trafiłem pod opiekę trenera Andrzeja Rodkiewicza.
Gdzie odnajdujecie motywację do pływania?
J.B. Nie wyobrażam sobie dnia bez treningu na basenie. Kiedy zaczynałam moja przygodę z pływaniem traktowałam to jako zabawę. Zżyłam się z ludźmi z którymi trenowałam – w naturalny sposób, sami wzajemnie się motywowaliśmy. Kiedy było naprawdę ciężko, no cóż, wiedziałam, że nie tylko mi, ze innym też nie jest łatwo. Pomimo tego, że pływanie to sport indywidualny trenowanie z grupą przyjaciół pomaga.
M.T. Przede wszystkim trzeba to lubić! Treningi są często wyczerpujące, ale ja lubię to zmęczenie. Lubię przyjść na trening i porządnie się zmęczyć . Daje mi to satysfakcję, bo wiem że dzięki temu staję się lepszy. Jest jeszcze jeden atut. Pływanie, mimo iż jest to sport indywidualny, pozwala zawiązać wiele cennych przyjaźni… Wspólny wysiłek, codzienne treningi cementują znajomości na lata.
Jeśli nie pływanie to…
J.B. Nie wyobrażam sobie niczego innego! Całe życie podporządkowałam tej dyscyplinie i bardzo wiele jej zawdzięczam. To właśnie pływanie dało mi możliwość studiowania w USA…
M.T. Trenuję pływanie już kilkanaście lat i wypełnia mi ono całe dnie. Teraz już nie wyobrażam sobie życia bez tego.
Co uważacie za swój najważniejszy sportowy sukces?
J.B. Do tych szczególnie ważnych momentów z pewnością mogę zaliczyć srebrne medale zdobyte w 2006 r. podczas Mistrzostw Europy Juniorów w Hiszpanii (400m stylem dowolnym), oraz na Mistrzostwach Europy Seniorow w Budapeszcie (sztafeta 4x200 stylem dowolnym). Niewątpliwie niezapomnianą chwilą było uzyskanie kwalifikacji do skladu na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie.
M.T. Są takie trzy: - srebrny medal na Mistrzostwach Europy Juniorów w Belgradzie (2008),na 100 m dowolnym oraz niespodziewany złoty medal z MP w Ostrowcu Świętokrzyskim (2011), na 100 m grzbietem wygrałem z Radkiem Kawęckim, a także awans do finału na 200 zmiennym podczas Mistrzostw Europy w Budapeszcie (2010).
Jakie są Wasze plany na przyszłość: bliższą i tą bardziej odległą.
J.B. Najbliższe plany to powrót do Stanów… w drugi dzień świąt, niestety nie będę mogła spędzić więcej czasu z bliskimi. Plany sportowe, to: (jeżeli się uda;)) kwalifikacja i wyjazd na Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Cały czas poznaję swój organizm, ciągle się rozwijam, moje pływanie jest coraz bardziej świadome. Jeżeli nadal będę w formie myślę, że powalczę również o prawo wyjazdu do Rio.A poza sportowe – ukończyć studia na Uniwersytecie w Pitsburgu (psychologia i biznes)… a potem z pewnością będę chciała wrócić do Polski.
M.T. Najbliższym planem jest powrót do Stanów i wznowienie treningów… i to już w drugi dzień świąt. Jeśli chodzi o plany związane z wydarzeniami sportowymi to absolutnym priorytetem jest start na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie.Co później? Nie wiem, czas pokaże. Na pewno będę pływać, a nowe cele z czasem się wyłonią… Poza planami związanymi z pływaniem, bardzo ważne dla mnie jest ukończenie studiów na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Ukończenie tak renomowanej uczelni z pewnością da mi również ogromną satysfakcje szczególnie, że wybrany przeze mnie kierunek biologiczny należy do najtrudniejszych na uczelni. Z drugiej jednak strony daje mi ciekawą perspektywę pracy w przemyśle biotechnologicznym, czy nawet kontynuację nauki na akademi medycznej.
Dziękujemy za rozmowę! Trzymamy kciuki za dalszy rozwój i życzymy wielu sukcesów!
Galeria zdjęć
|